| Lepsze deko handlu niż tona roboty |
| poniedziałek, 28 września 2009 12:04 | Jarosław Błażusiak |
|
Zapatrzeni w tę maksymę wystawiamy na sprzedaż wszystko co posiadamy lub nie, byleby tylko ktoś kupił bo liczy się kasa. Nie jest ważną rzeczą jakie kto zajmuje stanowisko, handlem może zajmować się zarówno minister jak i zwykły wyrobnik może tylko skala będzie różna. Sprzedając jednak cokolwiek ważnym jest posiadanie prawa własności do sprzedawanego przedmiotu. Swego czasu imć pan Zagłoba sprzedawał Szwedom Inflanty ten typ transakcji jest modny i w dzisiejszych czasach. Sprzedaje się zakłady pracy , ziemię, fabryki nie licząc się z tym że do kogoś mogło to należeć lub że pracownicy tych zakładów również czują się ich współwłaścicielami. W przypadku takich transakcji nie liczy się cena bo sprzedający najczęściej nie są związani ze sprzedawanym podmiotem i najczęściej nie zdają sobie sprawy z jego wartości . Zakłady pracy są sprzedawane z reguły za pierwszą ratę, pozostałe raty są pokrywane z zysków generowanych przez zakład. Dzieje się to w majestacie prawa przy aprobacie4 społecznej i nazywa się elegancko prywatyzacją. Najistotniejsze jest sprzedać nim znajdzie się właściciel lub nim utraci się możliwość sprzedaży . Nie jest istotne również kiedy sprzedaż nastąpi byle by jak najszybciej; przykład hipermarketów pokazał że nawet w niedzielę "fekula non oled" (pieniądze nie śmierdzą). Z pewnością powiecie nas to nie dotyczy pracujemy na swoim , nie handlujemy majątkiem narodowym, nie jesteśmy nastawieni na zysk za wszelką cenę... Czy aby na pewno? a jak się ma do tego praca w niedzielę, wyprzedawanie ziemi , rabunkowa gospodarka drzewem? Jak mają się do tego nasze drobne świństewka , które staramy się usprawiedliwić sytuacją społeczną lub koniecznością zdobywania chleba ( a raczej szynki do chleba). Pamiętajmy również że rodzajem handlu jest też korupcja czyli łapówkarstwo. System komunistyczny zakorzenił je głęboko w naszej świadomości do tego stopnia że zyskało przyzwolenie społeczne . Łatwo jest przyjąć w kieszeń i "załatwiać" coś co nie jest naszą własnością i co nas nic nie kosztuje kto tego nie pojmuje widocznie jest "niedo-stosowany i odstaje od społeczeństwa" (a może po prostu jest uczciwy). Jak w piosence grupy De mono: "Wszystko jest na sprzedaż ,Choć nie chcemy to świat nas zmusza , Jak wysoka cena, W nas coś zmieni i poruszy , Wszystko jest na sprzedaż , Nawet wtedy gdy chcesz inaczej, Bo zawsze jest ktoś, kto chce zapłacić" Handlujemy czym się da byle szybciej, byle więcej, nie licząc się z konsekwencjami. Tylko... tylko przytoczę tu jeszcze drugą zwrotkę tej piosenki: "Wszystko jest na sprzedaż , sprzedajemy też naszą wiarę, Choć życie jak rzeka, Porywa i winnych karze." Baczmy abyśmy nie przeholowali. Powered by !JoomlaComment 4.0 beta1
!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved." |






