| Spotkałem człowieka... |
| czwartek, 03 września 2009 13:18 | Jarosław Błażusiak |
|
Przechodząc codziennie ulicami Zakopanego czy Nowego Targu widzimy ludzi zabieganych , pogrążonych we własnych myślach , nieobecnych duchem w swoim ciele. Jeżeli kogoś znamy chociażby z widzenia zamienimy z nim zdawkowe dzień dobry , jak leci ( albo nie zamienimy udając że go nie widzimy... ). Traktujemy napotkanych ludzi jak powietrze. Tym czasem nie zdajemy sobie sprawy, że osoba o którą przed chwilą otarliśmy się nie zwracając na nią uwagi może być geniuszem, wielkim świętym lub osobą która jest w stanie przemienić całe nasze życie. Mijamy jak by nigdy nic tracąc bezpowrotnie może jedyną okazję na kontakt z kimś wielkim. Tylko czasami błysk radości w oku napotkanej osoby, głęboka bruzda zmarszczek na czole czy nieco szybszy krok pozwalają się domyślać że napotkana osoba nie jest tuzinkowym przedstawicielem społeczeństwa. Spotkać człowieka ... życzę tego każdemu , spotkać znaczy poznać, zobaczyć jego marzenia, podzielić się wiedzą , zyskać przyjaciela. Takiego właśnie spotkania doświadczyłem w minionym tygodniu: osobę którą często zdarzało mi się widzieć i która mijana na drodze zdawała się być szara i bez wyrazu jak papier toaletowy, jednak już po krótkiej rozmowie przekonałem się że osoba z którą prowadziłem konwersację jest kimś wartym poświęcenia mu czegoś więcej niż uwagi. "Wykształcenie architekt, specjalność budowa zamków z piasku na silnym fundamencie wiary" Człowiek który marzenia potrafi zamienić w czyny. Rozmawiając z nim poczułem się zafascynowany dziełem które rozpoczął do tego stopnia , że postanowiłem się w nie zaangażować. Nie napiszę kogo mam na myśli ani jakie to dzieło , chcę tylko pobudzić ciekawość i wyobraźnię czytelników aby nauczyli się dostrzegać ludzi wielkich pośród siebie. Nie chodzi tu bynajmniej o jakąś megalomanię bo czasami umiejętność przygotowania uczty weselnej gdy ma się do dyspozycji tylko koszyczek grul już świadczy o wielkości człowieka a umiejętność niesienia radości ludziom może stać się dziełem życia godnym postawienia pomników. Fascynacja wynikła ze spotkania osoby potrafiącej zaangażować się w całości w wymarzone przez siebie dzieło pobudziła mnie do rozglądania się wokół siebie i dostrzegania tego ognia radości w oczach, który świadczy że jego posiadacz jeszcze się nie wypalił, jeszcze nie przygasł i wciąż stanowi iskrę zapalającą dynamit i zdolną przesuwać góry. Tacy ludzie tworzą historię bo ich istnienie nie mieści się w stereotypach przeciętniactwa ( nawet gdyby chcieli nie potrafią być przeciętni gdyż wewnętrzna energia mogła by ich rozsadzić). Tacy ludzie żyją wśród nas wystarczy się rozejrzeć wystarczy czasami chwila szczerej rozmowy a spotkanie z taką osobą może naprawdę zmienić nasze życie. Nie dostrzeżemy ich jednak gdy będziemy zamknięci w skorupce swojego ja. "Effatha" Otwórz się tak w czasach biblijnych Jezus uzdrowił głuchoniemego może i nam potrzeba takiego uzdrowienia i otwarcia. Powered by !JoomlaComment 4.0 beta1
!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved." |






